|
Tak liczę i liczę (a długi jest to rachunek!) i wychodzi mi, że w domu w wakacje byłam w sumie dni piętnaście. I tak się dziwię sama sobie, i sama O mi też wypominała, że co się stało z moim "jestem domatorką i nic mnie z domu nie wyciągnie!". Ano, liceum się stało. Teraz tylko myślę "jak najdalej od tej jaskini szatana - Mokotowskiej, mieszkania, Warszawy!". Jak myślę, tak robię, tylko właśnie dobrowalnie wpakowałam się w paszczę lwa - szkolny obóz. No i w ten piękny sposób szkoła mi się zaczyna na dwa tygodnie wcześniej niż powinna.
Ale właściwie olać.
Znaczy. Wypoczęłam. W ogóle nie jestem zestresowana (wreszcie!) i włosy mi zaczęły znowu rosnąć szybko (śmieszne, nie?). Jakoś tak bardziej optymistycznie i z większą nadzieją spoglądam na drugą klasę. I szukam sobie zapychaczów czasu, żebym nie myślała tylko o szkole. To mi pomoże.
Prawda?
mam takie wrażenie, że to i tak będzie rzeźnia.
frytkownica
maglownica
łotewer
Słucham mixtape'u Hadouken! - to, co zrobili z kawąłkami JME-go, Skepty, Kaśki Nashowej i The Gossip to mistrzostwo świata |